W książce Bruno Ferrero „Zna to tylko wiatr. Krótkie opowiadania dla ducha” znalazłem taką oto historyjkę:
Prosty, wysoki i triumfalny, skierowany z godnością w stronę nieba, migdał, wynosił się nad całym ogrodem.
Był szczęśliwy, kiedy powabne papugi o żywych kolorach i eleganckie sikorki o dobrych manierach spacerowały po jego gałęziach; nosił z radością na swych ramionach szczygły, słowiki i wiele innych śpiewających ptaków.
Ale pewnego dnia na jego gałęzi pojawił się dudek. Przyłożył do kory swoje ucho i usłyszał pod nią wielkie mrowisko składające się z malutkich, ale groźnych larw, zagnieżdżonych pod jej powierzchnią. Wsadził swój długi i zakręcony dziób we wnętrze migdału i zaczął z niego wydobywać i zjadać larwy.
Migdał pogrążył się w przerażającym smutku.
To straszne ptaszysko, które penetrowało swoim dziobem jego wnętrze i niszczyło doskonałą piękność, było naprawdę nie do wytrzymania.
Dumny migdał robił wszystko, aby przegnać dudka i dopiero pewnego dnia udało mu się tego dokonać. Od tego momentu, żyjące w nim małe larwy mogły znów rozwijać się w spokoju i rozprzestrzeniać powoli po całym wnętrzu.
Kilka dni później, nocą, wystarczyło już tylko lekkie dmuchnięcie wiatru, by dumny migdał rozsypał się w proch.
Jeśli ktoś „zachodzi ci za skórę” i stara się pokazać wszystkie twoje ułomności i nieprawidłowości, nie obrażaj się na niego. Bądź mu raczej za to wdzięczny.
Coś złego dzieje się w instytucji niezdolnej do akceptacji krytyki, reagującej na wszelką nawet najbardziej uzasadnioną krytykę, objawami zniecierpliwienia.
linki sponsorowane
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz